Mamo, proszę pani, teściowo?

Mamo, proszę pani, teściowo?

A może by tak po imieniu? Jak się zwracać do mamy naszego partnera, gdy nijak nie wiemy, od jakiej formy rozpocząć zdanie?

Gdy zdobędziemy już serce naszego ukochanego i przeminą nerwowe aspekty spotkań, podczas których zastanawiamy się, co powiedzieć, jak wyglądać, a nawet w jaki sposób stać, aby tylko wypaść korzystnie, przychodzi czas na kolejny rodzaj randki. Spotkanie z teściową... I o ile po pewnym czasie przestajemy lękać się opinii naszego mężczyzny, w przypadku jego mamy zawsze pozostanie w nas ten element czujności, szczególnej uwagi jaką poświęcamy czystszej, niż zwykle podłodze, aby odpowiednio długiej spódnicy i wyszukanemu słownictwu. No właśnie...

Jeśli przy słowach jesteśmy, to jak je z siebie wykrztusić, skoro rodzaj zwrotu budzi w nas tyle wątpliwości? Tradycja głosi, iż przed ślubem teściowa powinna być ,,Panią”, a po nim ,,mamą”. Gdyby tylko teoria była taka łatwa w praktyce. Co zrobić, gdy z partnerem jesteśmy razem przez wiele lat, a do ślubu nam się nie spieszy? Pozostać na lata w kontakcie formalnym, póki nasz związek nie przestanie być nieformalny? A co jeśli pojawią się dzieci, które zwracając się per babuniu, nie zrozumieją, dlaczego ta ważna w ich życiu kobieta jest dla nas panią. Po ślubie też nie musi być wcale łatwiej. Nagle w dniu poprawin zakrzyknąć ,,niech mama...”, czy poczekać miesiąc, może rok?

Gdy ogrom pytań przesłania naszą zdolność do wydobywania z krtani dźwięków, możemy powołać się na inną tradycję, która głosi, żeby wybór pozostawić osobie starszej. Jeśli zaproponuje, aby zwracać się do niej po imieniu, nie krępujmy się, przeciągając tylko naszą agonię. Gdy podejmie taki wybór, nie zastanawiajmy się przy następnym spotkaniu, czy to było na serio. Nie przegrzewajmy naszych komórek nerwowych, zastanawiając się, jak w każdym pojedynczym zdaniu zastosować zwrot bezosobowy, bo w końcu z naszych ust wyjdzie słynne ,,niech osoba”. Tak samo postąpmy w przypadku propozycji o zwracanie się ,,mamo”. Co jeśli ,,mamusię” chcemy pozostawić tylko dla naszej jednej jedynej rodzicielki? Wtedy warto odbyć szczerą rozmowę i zaproponować przejście na ,,ty”. Skoro zgodziła się na tak intymny zwrot, nie powinna mieć problemu z imieniem. W końcu wszystko opiera się na rozmowie właśnie.

 

Zdjęcie: Jeff Loves Jessica

Zostańmy znajomymi

Newsletter

Będziemy informować Cię na bieżąco o nowościach na stronie
REKLAMA
REKLAMA